Na jakie pytania odpowiada to hasło
- Co powinno być w umowie z agencją SEO, żeby się chronić?
- Czy agencja SEO może zagwarantować pozycje w Google?
Umowa z agencją SEO: wyjaśnienie
Pięć punktów, które muszą być zapisane wprost.
Po pierwsze: zakres i odpowiedzialności – agencja robi treści, technikę i linki, a klient wdraża na własnym CMS (albo ma uprawnienia do serwisu); bez tego wpadniesz w impas „czekamy na wdrożenie".
Po drugie: dostępy i własność – Search Console, Analytics, hosting, domena, treści i utworzone konta (np. narzędzia, profile firmowe) należą do klienta; zapis o przekazaniu przy zakończeniu współpracy jest obowiązkowy.
Po trzecie: raportowanie – częstotliwość, wskaźniki (widoczność w TOP 3/10/50, ruch, konwersje, lista wdrożeń) i forma (spotkanie plus raport, nie tylko wykresy).
Po czwarte: KPI jako miernik pracy (np. liczba wdrożeń, treści, linków z kryteriów jakości DR 30+ i ruch 1 000+), a nie obietnice pozycji – gwarancje pozycji są sygnałem ostrzegawczym, bo nikt nie kontroluje algorytmu.
Po piąte: okres wypowiedzenia i zasady przejścia.
Uczciwie o mechanice rynku: abonament niższy niż koszt realnej pracy (technika + treść + linki) nie jest „okazją", tylko przesunięciem kosztu w „brak efektu". Zapisy o wyłączności i klauzule konkurencyjne oceniaj ostrożnie – agencja pracująca dla Twojego bezpośredniego konkurenta w tym samym mieście to realny konflikt, a nie kaprys.
Przykład z praktyki: klient bez dostępu do własnej Search Console przez dwa lata współpracy tracił czas na przepychanki przy zmianie agencji – dane i konta powinny być Twoje od pierwszego dnia.